ilustracja

Baśń o "Owieczce"

by
published on

Dawno, dawno temu za górami, za lasami było sobie królestwo, w którym brrrr...phy!

Jest dwudziesty pierwszy wiek, era gier komputerowych i internetu. W telewizjach w czasie przerw reklamowych emitowane są spoty dostawców internetowych np. “kosmicznego internetu UPC”. Każde dziecko po powrocie ze szkoły pada na łóżko i z entuzjazmem gra w gry np. w ROBLOX. Każdy biznesmen w czasie kilkugodzinnej podróży wysyła setki maili. Nawet Prezydent Polski w wolnym czasie gra w Minecraft’a, stawiając klocek po klocku, zajadając się pączkami.

Ale daleko od Gdańska, dokładnie w Krakowie, w tajnej bazie w Smoczej Jamie wielki gang McDonalds’wych podjadaczy postanowił zrobić na złość ludziom. Za pomocą jednej, porządnej broni chemicznej stworzyli gazowego, grubego wirusa komputerowego, który wsiąkł jak woda w gąbkę do podłączonego pendrive’a. Gaz odpalił program komputerowy, który miał hack’ować wszystkie gierki i cały internet. Wtedy wirus, został wysłany do sieci, i … jak “Pac Man” zaczął zżerać grę za grą, mail za mailem.

Wszystkich ludzi to okropnie rozzłościło. Dzieci szarpały się za włosy, biznesmeni płakali nad mailami. Informatycy na całym świecie próbowali naprawić sytuację, ale niestety nic się nie dało zrobić.

I gdy wydawało się, że już nic nie da się zrobić, klasa 4a z GASP z Gdańska, która miała 6+ z informatyki postanowiła napisać dobrego wirusa. Wykorzystała do tego spryt i zrobiła małą grę o nazwie “Owieczka”. Jak w bajce “Szewczyk Dratewka” owieczka pokonała smoka, tak gra pokonała wirusa. Zły wirus nie bacząc na ryzyko, wchłonął grę z wielkim apetytem. Nagle źle się poczuł. Zaczęło mu wirować w głowie, dostał ataku paniki i wybuchł niszcząc na wszystkich komputerach wirusa.

Na świecie zapanowała wielka radość. Dzieci pokazywały emotikona “dab'a” z radości, biznesmeni płakali ze szczęścia. Nawet Pan Prezydent tańczył poleczkę na biurku, machając koszulą. Z tego morał, że zło dobrem zwyciężaj.

Koniec.